„Przeszłości nie da się zmienić, ale przyszłość wygląda całkiem nieźle. Jest pełna nieskończonych możliwości”.

Trudi Canavan – „Głos Bogów”

Łączna liczba wyświetleń

sobota, 3 maja 2014

O modelu Leoparda 1 A4

Witam, chcę zaprezentować Wszystkim jaki model ja wykonałem.
Zakupiłem model firmy: ITALERI w skali 1:72 i tej skali będziemy się trzymać. Od samego początku, jak zamierzałem kleić modele, marzyło się mnie, aby to były całe dioramy, a nie tylko sam model pomalowany jak instrukcja nakazuję.
Uważam, że każdy model, każda rzecz musi posiadać swoją tożsamość. Tak jak każdy z nas jest inny, tak i każdy model powinien się różnić w zależności kto go wykona.
Po analizie i lekturze różnych stron w internecie znalazłem coś dla siebie, coś co chciałbym robić i teorią prób i błędów po paru miesiącach dłubania coś udało mi się stworzyć. 
Tak w ogóle to chyba po paru miesiącach leżenia i kilkunastu godz. pracy, gdyż w dużej mierze czołg leżał czekając na swoje chwile, łapał kurz :)
Ale mniejsza o to, tak powstał mój mały przyjaciel i muszę przyznać, że wielkość całkowita jest powalająca bo aż 12 cm licząc od końca lufy po zad czołgu. Więc sami widzicie, że kolos to on nie jest :)

Więc tak, o to pudło:

przód

tył

wypraski

Sami widzicie, że nie jest on zbyt duży...
Ale to nie o wielkość chodzi. Model nie sprawił mi zbyt wielu trudności w klejeniu, no może trochę przy gąsienicach (żmudna praca), ale tak ogólnie to uważam, że elementy bardzo dobrze można z sobą spasować. Mała kosmetyka tylko czasami potrzebna, ale podejrzewam, że tak jest w większości modeli.
Instrukcja montażu przejrzysta i czytelna, może trochę bardziej przydałoby się polepszyć część z malowaniem gdyż te strony nie są zbyt czytelne, ale chyba większość korzysta ze zdjęć i obrazów w internecie.
Do modelu należy dokupić oddzielnie klej i farby.

Pisałem również, że marzyła mi się cała diorama... I się udało... pierwsza diorama w moim życiu została wykonana. Do budowy dioramy wykorzystałem jako podstawkę część starego pudełka po czekoladkach, korzenia jakiejś rośliny, chusteczek higienicznych i kleju typu wikol (masa papier mache), paru torebek herbaty, kawy mielonej, kilku kamyczków, nasion z brzozy, farb akrylowych i trawy elektrostatycznej. Efekt końcowy jak dla mnie zadowalający, ale zamierzam jeszcze bardziej w przyszłości eksperymentować.
To tak w wielkim skrócie.
W przyszłości zamierzam pokazać poszczególne etapy mojej pracy, by ten blog żył cały czas, bo w przeciwnym razie byłyby tygodnie pustki :)

A na koniec tego postu:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz